Baselinker, który pracuje za Ciebie — a nie odwrotnie
Konfigurujemy Baselinkera od zera, spinamy go z marketplace’ami, ERP, WMS i kurierami, a powtarzalną pracę przenosimy na akcje automatyczne. Mniej klikania, mniej pomyłek, proces który nie rozsypuje się przy wzroście.
Pierwsze automatyzacje zwykle po 2–3 tygodniach
Integracje także tam, gdzie nie ma gotowego modułu
Pracujemy na Twoim koncie — wszystko zostaje u Ciebie
Poznajesz to?
System jest, a i tak połowa pracy dzieje się ręcznie
Magazynier klika te same statusy przy każdym zamówieniu, choć system może zrobić to sam.
Żeby rozbić przesyłkę na dwie paczki, ktoś musi iść do biura — albo idzie jedna gabarytowa i dochodzi dopłata.
Faktury i paragony wystawiane są ręcznie, więc co jakiś czas coś przepada albo wychodzi z błędem.
Nowy kanał sprzedaży oznacza ręczne wystawianie, bo „nie ma gotowej integracji”.
Baselinker jest od lat, ale połowa funkcji leży nieużywana — nikt nie miał czasu ich skonfigurować.
Zwroty leżą na magazynie, bo każde przyjęcie zabiera czas z pakowania.
Wejście na nowy rynek utknęło na tłumaczeniu opisów i przerabianiu zdjęć pod wymagania kanału.
Nikt już nie wie, po co włączono połowę reguł — osoba, która to ustawiała, dawno odeszła.
Każda z tych rzeczy z osobna wygląda na drobiazg. Razem potrafią zajmować etat — i dokładnie od ich policzenia zaczynamy.
Co da się zdjąć z ludzi
Większość pracy magazyniera to decyzje, które system potrafi podjąć sam
Nie chodzi o „automatyzację” jako hasło, tylko o konkretne kliknięcia, spacery do biura i dokumenty, które dziś wiszą na czyjejś pamięci. Poniżej sześć obszarów, od których najczęściej zaczynamy.
Akcje automatyczne, których nikt nie dokończył
W Baselinkerze i Apilo większość czynności magazyniera da się wyklikać raz i zapomnieć. W praktyce akcje automatyczne są prawie zawsze niedokonfigurowane: ktoś ustawił trzy podstawowe reguły przy starcie i na tym się skończyło. Reszta procesu dalej jedzie na pamięci i przyzwyczajeniach zespołu.
Co to daje: Zaczynamy od spisania, które kliknięcia powtarzają się przy każdym zamówieniu — i po kolei je likwidujemy.
Decyzje przeniesione na stanowisko magazynowe
Realny przykład: przycisk „2 paczki” dodany wprost na stanowisku pakowania. Wcześniej, żeby rozbić przesyłkę na dwie, magazynier musiał iść do biura. Przy pośpiechu po prostu tego nie robił — szła jedna przesyłka ponadgabarytowa, a po fakcie dochodziły wysokie dopłaty kurierskie.
Co to daje: Decyzja wraca tam, gdzie powstaje. Kilka sekund zamiast spaceru do biura i dopłaty na fakturze kuriera.
Faktury i paragony bez udziału człowieka
Z naszego doświadczenia dokumenty sprzedaży da się zautomatyzować w 99,8% przypadków — dla wszystkich kanałów naraz, razem z korektami przy zwrotach. Zostaje wąski margines wyjątków, które i tak wymagają decyzji księgowości.
Co to daje: Odpowiedzialność schodzi z pracownika na system. Nie ma „zapomniałem wystawić” ani faktury z literówką w NIP-ie.
Wystawianie ofert przy dużym asortymencie
Szablony ofert, automatyczne tłumaczenie opisów na kolejne rynki, automatyczne przerabianie zdjęć pod wymagania konkretnego marketplace’u. Przy kilku tysiącach indeksów to zwykle największa pojedyncza oszczędność czasu w całym wdrożeniu.
Co to daje: Nowy rynek przestaje oznaczać tygodni ręcznego przepisywania kart produktowych.
Zwroty, które nie zjadają czasu pakowania
Każde przyjęcie zwrotu zabiera czas z pakowania — to ta sama osoba i to samo stanowisko. Bez osobnej ścieżki zwroty zawsze przegrywają z wysyłką i leżą, aż zrobi się z nich problem.
Co to daje: Osobne statusy, checklista przyjęcia i automatyczne powiadomienia dla klienta. Zwrot przestaje konkurować z paczką wychodzącą.
Zakres prac
Co konkretnie robimy w Baselinkerze — obszar po obszarze
Pełne wdrożenie albo jeden wybrany obszar. Przy każdej pozycji piszemy, co z niej realnie wynika, bo sama lista funkcji niczego nie mówi o zysku.
Konfiguracja konta i fundamenty
Ustawiamy Baselinkera tak, żeby odzwierciedlał Wasz proces, a nie odwrotnie. To warstwa, na której stoi cała reszta.
Statusy zamówień odwzorowujące realny przepływ pracy
Każdy widzi, na jakim etapie jest zamówienie, a automaty mają się o co zaczepić. Bez tego reszta automatyzacji nie ma sensu.
Magazyny, lokalizacje i zasady schodzenia stanów
Koniec ze sprzedażą towaru, którego fizycznie nie ma, i z ręcznym korygowaniem stanów po każdym dniu.
Role, uprawnienia i widoki dla poszczególnych stanowisk
Magazyn widzi to, co potrzebne do pakowania, obsługa to, co potrzebne do odpowiedzi. Mniej pomyłek i mniej przypadkowych zmian w ustawieniach.
Magazyn i wysyłki
Największy zysk czasu siedzi zwykle na stanowisku pakowania — tam, gdzie te same czynności powtarzają się setki razy dziennie.
Akcje automatyczne na ścieżce pakowania
Statusy, etykiety i powiadomienia zmieniają się same, gdy paczka przechodzi kolejny etap. Magazynier klika raz zamiast pięciu razy.
Dedykowane przyciski na stanowisku — np. „2 paczki”
Decyzje, po które trzeba było iść do biura, wykonuje się na miejscu. To dokładnie ten scenariusz, w którym w pośpiechu szła jedna przesyłka ponadgabarytowa i wracały dopłaty kurierskie.
Reguły doboru kuriera, usługi i gabarytu
Przesyłka trafia do właściwego przewoźnika automatycznie, według wagi, wymiarów i kraju — a nie według tego, kto akurat pakuje.
Kontrola pakowania i protokoły nadania
Skan przy pakowaniu wyłapuje pomyłkę, zanim paczka wyjedzie. Reklamacje „przyszło nie to” przestają być słowem przeciw słowu.
Wystawianie ofert i katalog
Przy dużym asortymencie to zwykle najdroższa ręczna robota w całej firmie — i najłatwiejsza do zdjęcia z ludzi.
Szablony ofert i masowe wystawianie
Nowa partia towaru trafia na kanał w jednym przebiegu, w spójnej formie, bez przepisywania opisu dla każdego indeksu osobno.
Automatyczne tłumaczenie opisów na kolejne rynki
Wejście na zagraniczny marketplace przestaje być projektem tłumaczeniowym na kilka tygodni.
Automatyczna obróbka zdjęć pod wymagania kanałów
Zdjęcia spełniają wymogi każdego marketplace’u bez ręcznego kadrowania i wycinania tła sztuka po sztuce.
Dokumenty sprzedaży
Obszar, w którym automatyzacja jest najbliżej stu procent — i w którym błąd człowieka kosztuje najwięcej nerwów.
Faktury i paragony wystawiane automatycznie dla wszystkich kanałów
Z naszego doświadczenia domyka się to w 99,8% przypadków. Odpowiedzialność schodzi z pracownika na system.
Korekty i dokumenty przy zwrotach
Zwrot generuje właściwy dokument od razu, a nie na koniec miesiąca, gdy nikt już nie pamięta szczegółów sprawy.
Eksport do księgowości i uzgodnienie formatu z biurem rachunkowym
Księgowość dostaje paczkę danych w formacie, który potrafi wczytać. Znika comiesięczne klejenie plików ręcznie.
Integracje
Robimy też te, których nie ma na liście gotowych modułów — przez API, webhooki albo własny konektor.
Spięcie marketplace’ów, sklepu, ERP, WMS, księgowości i kurierów
Dane krążą same. Nie ma eksportu do arkusza, poprawek w arkuszu i importu z powrotem.
Własne konektory tam, gdzie gotowa integracja nie istnieje
Tak powstała dwukierunkowa integracja z Ovoko — oficjalna wersja była „w budowie” miesiącami, a nowy kanał ruszył w trzy tygodnie.
Raportowanie i dane
Baselinker jest dobrym systemem operacyjnym, ale sam z siebie nie odpowie, ile naprawdę zarabiacie na zamówieniu.
Wyprowadzenie danych do narzędzia analitycznego
Zamówienia, koszty zakupu, prowizje i wysyłka w jednym miejscu. W jednym z wdrożeń pozwoliło to wskazać 15% nierentownych produktów.
Alerty na anomalie i raporty dla osób decyzyjnych
Informacja o wzroście zwrotów czy kosztów kuriera przychodzi sama, zamiast czekać na comiesięczne zestawienie.
Z czym integrujemy
Osiem rodzajów systemów, które najczęściej spinamy z Baselinkerem
Część z nich ma gotowe moduły i wtedy praca polega na sensownej konfiguracji. Reszta wymaga integracji od zera — i to jest ta część, w której zwykle się przydajemy.
Marketplace’y
Allegro i kolejne rynki, na które wchodzicie — krajowe i zagraniczne. Konta, mapowanie kategorii i parametrów, szablony ofert, pobieranie zamówień i statusów.
Najczęstszy powód rozmowy: nowy kanał ma ruszyć bez zatrudniania kolejnej osoby do wystawiania.
Sklepy internetowe
Gotowe platformy i sklepy autorskie. Produkty, stany i zamówienia jadą z tego samego źródła co marketplace’y, więc nie ma dwóch prawd o magazynie.
W jednej z realizacji autorski sklep korzysta dokładnie z tego samego katalogu produktów co kanały zewnętrzne.
ERP i systemy finansowo-magazynowe
Dwukierunkowa wymiana kartotek, stanów, cen i dokumentów. Ustalamy, który system jest źródłem prawdy dla którego typu danych — i trzymamy się tego.
Bez tej decyzji każda integracja ERP prędzej czy później zaczyna nadpisywać dane w kółko.
WMS i systemy magazynowe
Przekazywanie zleceń kompletacji, potwierdzeń spakowania i przyjęć. Baselinker zostaje warstwą zamówień, WMS odpowiada za ruch towaru w hali.
Ma sens od skali, przy której lokalizacje i ścieżki kompletacji zaczynają realnie decydować o czasie pakowania.
Księgowość i biura rachunkowe
Automatyczne dokumenty sprzedaży i eksport w formacie, który biuro potrafi wczytać. Uzgadniamy to bezpośrednio z Waszą księgowością, zanim cokolwiek włączymy.
To jedyny obszar, w którym zawsze pytamy o zdanie osobę spoza firmy — bo to ona będzie z tym pracować co miesiąc.
Kurierzy i broker wysyłek
Etykiety, protokoły, śledzenie i reguły doboru usługi. Dane o kosztach wysyłki wyprowadzamy dalej, do raportowania.
Z monitoringu kosztów kurierskich wyszedł u nas osobny system wykrywający dopłaty i przygotowujący dane do reklamacji.
Systemy własne i wszystko, czego nie ma na liście
API, webhooki, własny konektor, import i eksport plików. Jeśli druga strona ma jakikolwiek sposób na wymianę danych, zwykle da się to spiąć.
Tak powstała dwukierunkowa integracja z Ovoko: oferty lecą na kanał, zamówienia wracają do Baselinkera. Oficjalna wersja była „w budowie” miesiącami.
Hurtownie danych i narzędzia analityczne
Wyprowadzenie zamówień, kosztów i prowizji do bazy oraz dashboardów, na których widać realną marżę — a nie sam obrót.
W jednym z wdrożeń dopiero takie zestawienie pokazało, że 15% asortymentu sprzedaje się poniżej rentowności.
A jeśli integracji po prostu nie ma?
Zanim cokolwiek wycenimy, sprawdzamy wykonalność: czy druga strona udostępnia API, jakie ma limity, co da się przekazać w obie strony i co się stanie, gdy zmieni wersję. Dopiero z tą wiedzą mówimy, czy warto — i ile to kosztuje.
Czasem uczciwa odpowiedź brzmi: nie warto, bo kanał nie zwróci kosztu konektora. Mówimy to wprost, zamiast budować coś, co po pół roku nikomu się nie przyda.
Kanał już działa, ale nie sprzedaje? Zobacz, jak prowadzimy Allegro AdsWybór systemu
Baselinker, Apilo czy własny system — kiedy co
Pracujemy najczęściej na Baselinkerze, ale nie jesteśmy jego sprzedawcą. Sama robota dotyczy procesu, nie narzędzia — a najgorszy scenariusz to migracja, która przenosi ten sam bałagan w nowe miejsce.
Baselinker
Domyślny wybór dla większości firm sprzedających na marketplace’ach. Najwięcej gotowych integracji i najbardziej rozbudowane akcje automatyczne.
Ma sens, gdy
- Sprzedaż na kilku kanałach naraz, z rosnącą liczbą rynków.
- Procesy magazynowe, które da się opisać regułami „jeśli — to”.
- Firmy, które chcą mieć dokumenty sprzedaży poza głową pracownika.
- Zespoły bez własnego działu IT — większość zmian robi się w panelu.
Na co uważać
- Sam z siebie nie policzy realnej marży na zamówieniu — dane trzeba wyprowadzić dalej.
- Przy bardzo nietypowym procesie część rzeczy i tak wymaga własnego konektora.
Apilo
Sensowna alternatywa, z którą też pracujemy. Logika jest zbliżona: statusy, automatyzacje, integracje z kanałami i kurierami.
Ma sens, gdy
- Firmy, które już na nim są i nie mają powodu do migracji.
- Zespoły przyzwyczajone do tego interfejsu — zmiana narzędzia to zawsze koszt.
- Przypadki, w których dostępne integracje pokrywają cały potrzebny zestaw kanałów.
Na co uważać
- Mniejszy ekosystem gotowych integracji niż w Baselinkerze — częściej trzeba budować.
- Migracja „bo tak” rzadko się zwraca. Najpierw sprawdzamy, czy problem leży w narzędziu, czy w konfiguracji.
Własny system
Uzasadniony tam, gdzie proces jest naprawdę nietypowy albo stanowi przewagę konkurencyjną. W praktyce najczęściej jako uzupełnienie, nie zamiennik.
Ma sens, gdy
- Nietypowe modele sprzedaży, których nie da się opisać standardowym statusem zamówienia.
- Narzędzia wewnętrzne obok systemu zamówień: kalkulatory, panele stanowiskowe, rozliczenia.
- Sytuacje, w których gotowy system stał się realnym hamulcem, a nie tylko irytacją.
Na co uważać
- Koszt nie kończy się na wdrożeniu — utrzymanie, zmiany w API kanałów i rozwój zostają po Waszej stronie.
- Zwykle lepiej wychodzi hybryda: gotowy system operacyjny plus własne moduły w miejscach, gdzie robi różnicę.
Jeśli zastanawiacie się nad zmianą systemu, zaczynamy od pytania, co dokładnie dziś nie działa. W połowie rozmów okazuje się, że obecne narzędzie zrobi to, czego trzeba — tylko nigdy nie zostało do końca ustawione.
Nie wiesz, od czego zacząć?
Zacznij od bezpłatnego audytu. Sprawdzimy magazyn, sprzedaż i marketing, i pokażemy, co daje największy zwrot — bez zobowiązań.
Typowe scenariusze
Cztery sytuacje, z którymi ludzie do nas przychodzą
Punkt wyjścia zmienia kolejność prac bardziej niż branża czy wielkość firmy. Poniżej to, co robimy najpierw w każdym z tych przypadków.
Nowy sklep lub nowy kanał
Jak to wygląda
Zamówień jest jeszcze niewiele, ale wiadomo, że będzie ich więcej. Wszystko obsługuje jedna–dwie osoby, często wprost z paneli marketplace’ów.
Od czego zaczynamy
Ustawiamy fundament: statusy, magazyn, dokumenty, podstawowe akcje automatyczne i szablony ofert. Celem nie jest wyciskanie oszczędności, bo nie ma jeszcze czego wyciskać — chodzi o to, żeby wzrost nie zamienił się w chaos.
Efekt: Proces, który wytrzyma kilkukrotny wzrost bez zatrudniania kolejnej osoby do klikania.
Rosnąca firma
Jak to wygląda
Sprzedaż idzie w górę, magazyn nie wyrabia, a każdy kolejny kanał oznacza więcej ręcznej pracy. Ktoś już mówi, że „trzeba kogoś dobrać”.
Od czego zaczynamy
Liczymy, ile czasu dziennie zjadają powtarzalne czynności, i bierzemy się za te o najlepszym stosunku zysku do ryzyka. Zwykle: ścieżka pakowania, dokumenty i wystawianie ofert.
Efekt: Pierwsze automatyzacje zwykle działają po 2–3 tygodniach, a decyzja o rekrutacji przestaje być pilna.
Firma po latach narastania
Jak to wygląda
Baselinker jest od lat. Reguły dokładali kolejni ludzie, część z nich już nie pracuje, nikt nie wie, co można wyłączyć bez konsekwencji.
Od czego zaczynamy
Najpierw inwentaryzacja: co jest włączone, co realnie działa, co się dubluje i co jest martwe. Potem porządkowanie etapami, z możliwością cofnięcia każdej zmiany.
Efekt: Konfiguracja, którą da się zrozumieć i utrzymać — plus dokumentacja, której wcześniej nie było.
Migracja z innego systemu
Jak to wygląda
Przenosicie się z Apilo, z własnego rozwiązania albo z obsługi wprost z paneli. Największy strach dotyczy danych historycznych i przerwy w sprzedaży.
Od czego zaczynamy
Przez pewien czas systemy pracują równolegle. Nowe zamówienia wchodzą już nową ścieżką, stare domykają się tam, gdzie były. Dane historyczne przenosimy w zakresie, który ma sens — reszta zostaje archiwum.
Efekt: Przejście bez dnia postoju i bez sytuacji, w której nikt nie wie, gdzie szukać zamówienia sprzed miesiąca.
Realizacje
Co z tego wychodziło u innych
Cztery wdrożenia, w których punktem wyjścia był Baselinker.
Integracja Baselinker – Ovoko
Oficjalna integracja była „w budowie” od miesięcy, a produkty trzeba było wystawiać ręcznie z mapowaniem pojazdów.
Nowy kanał w 3 tygodnie
Dwukierunkowo: oferty lecą na Ovoko, zamówienia wracają do Baselinkera. Zero ręcznej pracy przy wystawianiu.
Zwroty na statusach Baselinkera
Zwroty leżały na magazynie tygodniami — bez procedur, bez odpowiedzialnych, bez śledzenia statusu.
Z 14 do 3 dni obsługi
Statusy w Baselinkerze, checklisty dla magazynu i automatyczne powiadomienia klientów.
Baselinker + Allegro + kurierzy w jednym dashboardzie
Dane rozproszone po systemach, brak jednego źródła prawdy o realnym zysku na zamówieniu.
15% nierentownych produktów
Automatyczny import kosztów zakupu, prowizji i wysyłki. Marża liczona na każdym zamówieniu.
Sklep spięty z Baselinkerem
Gotowe platformy nie dawały elastyczności, a sklep miał korzystać z tego samego źródła produktów co marketplace.
Jedno źródło produktów
Autorski sklep z produktami i zamówieniami synchronizowanymi z Baselinkerem oraz wdrożoną bramką płatności.
Jak pracujemy
Od przeglądu konta do przekazania
Przegląd konta
Patrzymy, jak dziś wygląda konfiguracja i proces: statusy, akcje automatyczne, integracje, dokumenty, ścieżka pakowania. Rozmawiamy z ludźmi, którzy wykonują tę pracę, i wypisujemy, co można z nich zdjąć.
Plan i priorytety
Układamy kolejność: najpierw rzeczy, które zwracają najwięcej czasu przy najmniejszym ryzyku. Dostajesz zakres podzielony na etapy, termin i konkretną wycenę — przed startem prac.
Wdrożenie etapami
Zmiany wprowadzamy partiami i testujemy na realnych zamówieniach, zaczynając od wąskiej próbki. Magazyn pracuje normalnie — nie zatrzymujemy sprzedaży na czas wdrożenia.
Przekazanie i opieka
Szkolenie zespołu, dokumentacja ustawień i lista rzeczy na później. Możemy zostać na opiece albo przekazać wszystko i się usunąć — bez umowy, z której nie da się wyjść.
Ryzyka
Co może pójść nie tak — i co z tym robimy
Wdrożenie na działającym koncie zawsze niesie ryzyko. Wolimy nazwać je na początku, niż tłumaczyć się z niego w trakcie.
Pracujemy na żywym organizmie
Zmiany wchodzą na koncie, przez które w tym samym czasie przechodzą realne zamówienia. Błąd w regule nie jest teoretyczny — kosztuje paczki i nerwy.
Jak to ograniczamy: Nic nie wchodzi „na produkcję” bez przejścia na próbkach. Nowe reguły uruchamiamy najpierw na wąskim wycinku zamówień, patrzymy na wynik i dopiero wtedy rozszerzamy zakres.
Zmiana wywraca pracę zespołu
Najlepiej zaprojektowana automatyzacja nic nie da, jeśli magazyn obejdzie ją w trzy dni, bo „szybciej po staremu”. Opór zwykle nie jest złośliwością, tylko sygnałem, że czegoś nie zrozumieliśmy.
Jak to ograniczamy: Rozmawiamy z ludźmi, którzy fizycznie wykonują pracę, zanim cokolwiek zmienimy. Po wdrożeniu wracamy i pytamy, co przeszkadza — poprawki na tym etapie są normalną częścią projektu.
Marketplace zmienia API
Kanały zmieniają wymagania i wersje API niezależnie od nas. Integracja, która działała pół roku, może przestać działać w środę rano.
Jak to ograniczamy: Konektory piszemy tak, żeby błąd był widoczny od razu, a nie po tygodniu. Firmy na opiece mają reakcję na takie zmiany w pakiecie; przy wdrożeniach jednorazowych mówimy wprost, że to ryzyko zostaje po Waszej stronie.
Za dużo zmian naraz
Kuszące jest przestawienie wszystkiego w jeden weekend. Problem w tym, że gdy coś pójdzie nie tak, nikt nie wie, która z dwudziestu zmian zawiniła.
Jak to ograniczamy: Wdrażamy etapami, w kolejności od najbezpieczniejszych i najbardziej opłacalnych. Każdy etap ma jasny zakres i moment, w którym sprawdzamy, czy naprawdę pomógł.
Dane historyczne i jakość katalogu
Przy migracjach i integracjach największą niewiadomą są zwykle stare dane: niespójne indeksy, braki w parametrach, duble w kartotekach.
Jak to ograniczamy: Stan danych sprawdzamy przed wyceną, nie w trakcie wdrożenia. Jeśli katalog wymaga porządków, mówimy o tym na starcie — razem z tym, ile pracy to dołoży.
Po wdrożeniu
Co zostaje u Was, gdy skończymy
Najczęstszy problem, na jaki trafiamy w starych wdrożeniach, to konfiguracja, której nikt już nie rozumie, bo autor odszedł i nic nie zapisał. Robimy wszystko, żeby nie zostawić po sobie tego samego.
Dokumentacja ustawień
Spis tego, co zostało zmienione i dlaczego: statusy, akcje automatyczne, reguły dokumentów, mapowania. Napisana tak, żeby zrozumiała ją osoba, która dopiero przyjdzie do firmy.
Konto i dostępy po Waszej stronie
Pracujemy na Waszym koncie, nie na swoim. Po zakończeniu projektu możecie odebrać nam dostęp jednym kliknięciem, a wszystko dalej działa.
Kod konektorów i integracji
To, co napiszemy, zostaje u Was razem z opisem działania. Jeśli kiedyś zechcecie rozwijać to z kimś innym albo samodzielnie — jest z czego.
Lista rzeczy na później
Nie wszystko warto robić od razu. Zostaje spisana lista kolejnych usprawnień z szacunkiem zysku, żebyście mogli wracać do niej we własnym tempie.
Bez uzależniania Was od siebie
Nie trzymamy konfiguracji na własnych kontach, nie szyfrujemy skryptów i nie pracujemy na umowach, z których nie da się wyjść. Jeśli po wdrożeniu nie potrzebujecie nas dłużej, przekazujemy dokumentację i kończymy współpracę.
Wolimy, żeby ktoś wracał, bo chce, a nie dlatego, że nie ma innego wyjścia.
Współpraca
Jak to wygląda na co dzień
Wdrożenie to nie jest jeden duży plik przekazany na koniec. Przez większość czasu to seria drobnych ustaleń — i od tego, jak są prowadzone, zależy, czy projekt się domknie.
Jedna osoba po naszej stronie
Rozmawiacie z osobą, która zna Wasze konto i pamięta, dlaczego trzy miesiące temu coś ustawiliśmy tak, a nie inaczej. Nie przechodzicie przez kolejkę zgłoszeń ani przez opiekuna, który przekazuje dalej.
Kontakt tam, gdzie Wam wygodnie
Mail, telefon albo wspólny kanał na komunikatorze — ustalamy to na starcie. Do tego krótkie rozmowy w ustalonym rytmie, żeby priorytety nie rozjeżdżały się w tle.
Czas reakcji ustalany na starcie
Na pierwsze zgłoszenie odzywamy się w ciągu 24 godzin roboczych. Awarie blokujące wysyłkę mają pierwszeństwo przed wszystkim innym — to zapisujemy wprost, a nie zostawiamy dobrej woli.
Dziennik zmian zamiast raportów o niczym
Każda zmiana w konfiguracji trafia do zapisu: co, kiedy i po co. Dzięki temu wiadomo, co odkręcić, gdy coś zaczyna działać inaczej, niż się spodziewaliście.
Czego potrzebujemy od Was
- Dostępu do konta — na czas analizy wystarczy uprawnienie do odczytu.
- Możliwości porozmawiania z osobami, które faktycznie pakują i odpisują klientom.
- Jednej osoby decyzyjnej, która potwierdza zmiany w procesie.
- Informacji o rzeczach, o które nie zapytamy, bo nie wiemy, że istnieją.
Czego możecie oczekiwać od nas
- Informacji, zanim cokolwiek zmieni się na koncie produkcyjnym.
- Uczciwej odpowiedzi, gdy czegoś nie da się zrobić albo nie warto.
- Wyceny przed startem, a nie rachunku niespodzianki po fakcie.
- Zapisu zmian, do którego możecie wrócić bez naszego udziału.
Uczciwe granice
Czego nie robimy
Łatwiej podjąć decyzję, gdy wiadomo nie tylko, co dostaniecie, ale też czego na pewno nie.
Nie obiecujemy stu procent automatyzacji
Dokumenty sprzedaży domykamy w praktyce w 99,8% przypadków, ale zawsze zostaje margines wyjątków wymagających decyzji człowieka. Kto obiecuje pełne sto procent, albo nie zna tematu, albo liczy inaczej.
Nie automatyzujemy procesu, którego nikt nie potrafi opisać
Jeśli na to samo pytanie trzy osoby w firmie odpowiadają inaczej, najpierw trzeba ustalić, jak ma być. Automatyzacja nieustalonego procesu tylko przyspiesza powielanie błędu.
Nie prowadzimy za Was magazynu ani obsługi klienta
Budujemy narzędzia i procesy, szkolimy zespół i zostajemy na zmiany. Codzienne pakowanie i odpisywanie klientom zostaje po Waszej stronie — to Wasi ludzie znają towar.
Nie robimy wdrożeń „big bang” przez weekend
Przestawienie wszystkiego naraz brzmi szybciej, ale przy pierwszym problemie nie wiadomo, co zawiniło. Pracujemy etapami i tego trzymamy się także wtedy, gdy ktoś bardzo naciska.
Nie budujemy integracji łamiących regulaminy kanałów
Da się obejść niejedno ograniczenie marketplace’u. Ryzyko zawieszenia konta ponosi jednak sprzedawca, a nie wykonawca — więc takich rzeczy nie robimy.
Nie bierzemy projektów bez dostępu do danych i ludzi
Wdrożenie oparte na domysłach kończy się rozczarowaniem po obu stronach. Jeśli nie możecie udostępnić danych, zaczynamy od NDA albo od jednego wąskiego obszaru — ale nie zgadujemy.
A jeśli okaże się, że problem jest gdzie indziej?
Czasem po przeglądzie widać, że Baselinker akurat nie jest wąskim gardłem — bo problemem jest układ magazynu, podział obowiązków albo to, że ruch w ogóle nie dochodzi do ofert. Mówimy o tym wprost i proponujemy właściwe wejście, nawet jeśli nie jest nim wdrożenie.
Zacznij od bezpłatnego audytu procesówZanim o pieniądzach
Co realnie wpływa na wycenę
Przy Baselinkerze zakres potrafi różnić się wielokrotnie, więc kwota z cennika i tak byłaby zmyślona. Zamiast tego pokazujemy, co przesuwa koszt w którą stronę — żebyście mogli sami oszacować, gdzie jesteście, jeszcze przed rozmową.
Podnosi wycenę
Liczba kanałów i magazynów
Każdy dodatkowy marketplace to własne mapowania, wymagania ofertowe i przypadki brzegowe w dokumentach. Drugi magazyn zmienia z kolei całą logikę schodzenia stanów.
Charakter integracji
Gotowy moduł do konfiguracji to zupełnie inna praca niż konektor pisany od zera na cudze API. Wykonalność sprawdzamy przed wyceną, nie w trakcie.
Stan obecnej konfiguracji
Konto po latach dokładania reguł przez kolejne osoby wymaga najpierw inwentaryzacji: co działa, co się dubluje, co jest martwe. Czysta konfiguracja od zera bywa tańsza niż porządkowanie chaosu.
Jakość danych produktowych
Braki w parametrach, niespójne indeksy i duble w kartotekach trzeba uporządkować, zanim cokolwiek zacznie się wystawiać automatycznie.
Wymagania księgowe i liczba wyjątków
Sprzedaż zagraniczna, różne stawki, korekty i nietypowe typy dokumentów dokładają przypadków, które trzeba obsłużyć i przetestować osobno.
Zakres szkolenia
Inna praca to przeszkolenie dwóch osób, a inna — całej zmiany magazynowej wraz z materiałami, do których będą wracać.
Obniża wycenę
Jasno opisane zadanie
Gdy wiadomo dokładnie, co ma powstać, wyceniamy ryczałtem i nie musimy doliczać zapasu na niewiadome.
Jedna osoba decyzyjna
Projekt, w którym decyzje zapadają szybko, kosztuje mniej — bo nie płacicie za tygodnie czekania na potwierdzenie.
Etapowanie według zwrotu
Zaczynamy od rzeczy, które oddają najwięcej czasu przy najmniejszym ryzyku. Kolejne etapy można finansować z oszczędności, które przyniosły poprzednie.
Porządek w danych po Waszej stronie
Jeśli katalog jest uporządkowany, a proces spisany, spora część naszej pracy analitycznej po prostu odpada.
Abonament samego Baselinkera płacicie bezpośrednio u dostawcy systemu — nie pośredniczymy w licencjach i nie mamy w tym żadnej prowizji.
Wycena
Jak wyceniamy
Widełki podajemy tam, gdzie da się to zrobić uczciwie. Przy Baselinkerze zakres potrafi różnić się wielokrotnie, więc zamiast cennika z sufitu dostajesz konkretną kwotę po rozmowie.
Przegląd i konfiguracja
Masz Baselinkera, ale wiesz, że wykorzystujesz ułamek jego możliwości.
Wycena po przeglądzie
Zakres znamy po godzinnym przeglądzie konta — dopiero wtedy podajemy kwotę i termin.
- Przegląd obecnej konfiguracji i procesu
- Rozmowa z magazynem i obsługą, nie tylko z zarządem
- Lista automatyzacji z szacowanym zyskiem czasu
- Wdrożenie ustalonych zmian etapami
- Szkolenie zespołu z tego, co zmieniliśmy
- Dokumentacja ustawień na koniec
Integracja lub automatyzacja
Wiesz, czego potrzebujesz: konkretnej integracji, konektora albo automatyzacji.
Stała cena za zakres
Przy jasno opisanym zadaniu wyceniamy ryczałtem — znasz koszt przed startem.
- Analiza wykonalności przed wyceną
- Integracja przez API, webhooki lub własny konektor
- Ustalenie źródła prawdy dla każdego typu danych
- Testy na realnych zamówieniach
- Kod i opis działania przekazane Wam
- Gwarancja i poprawki po wdrożeniu
Opieka i rozwój
Chcesz mieć kogoś na stałe od zmian, awarii i kolejnych usprawnień.
Miesięczny pakiet godzin
Wielkość pakietu dobieramy do skali — bez umowy na rok.
- Bieżące zmiany w konfiguracji
- Reakcja na awarie i zmiany w API marketplace’ów
- Kolejne automatyzacje według priorytetów
- Dziennik zmian, do którego możesz wrócić
- Stały kontakt z osobą, która zna Wasze konto
Nie pracujemy na umowach na rok i nie blokujemy dostępu do własnego konta. Jeśli po wdrożeniu nie potrzebujesz nas dłużej — przekazujemy dokumentację i tyle.
Słowniczek
Osiem pojęć, które padają w każdej rozmowie o wdrożeniu
Bez nich trudno porównać oferty różnych wykonawców. Z nimi wiadomo, o co pytać.
- Akcje automatyczne
- Reguły „jeśli stanie się X, zrób Y” wbudowane w system zamówień. To one zmieniają statusy, wystawiają dokumenty, drukują etykiety i wysyłają powiadomienia bez udziału człowieka. Najczęściej niedokonfigurowana część Baselinkera.
- OMS
- System zarządzania zamówieniami (Order Management System). Baselinker i Apilo to właśnie OMS-y: zbierają zamówienia ze wszystkich kanałów i prowadzą je przez proces aż do wysyłki.
- WMS
- System zarządzania magazynem (Warehouse Management System). Odpowiada za to, gdzie fizycznie leży towar i jak najszybciej go skompletować. Uzupełnia OMS, nie zastępuje go.
- Konektor
- Program pośredniczący między dwoma systemami, które oficjalnie się nie integrują. Tłumaczy dane z jednego formatu na drugi i pilnuje, żeby nic nie zginęło po drodze.
- Webhook
- Powiadomienie wysyłane przez system natychmiast po zdarzeniu — na przykład „pojawiło się nowe zamówienie”. Alternatywa dla odpytywania w kółko „czy coś nowego?”, dzięki czemu dane są aktualne od razu.
- API
- Zestaw funkcji, przez które jeden system pozwala innym czytać i zapisywać swoje dane. Jeśli marketplace ma API, integracja jest kwestią pracy; jeśli nie ma — trzeba szukać obejść i często się nie opłaca.
- Mapowanie kategorii i parametrów
- Przypisanie Waszych kategorii i cech produktów do tych, których wymaga dany kanał sprzedaży. Robota niewdzięczna, ale to od niej zależy, czy oferty w ogóle się wystawią i czy klient je znajdzie.
- Źródło prawdy
- System, który przy rozbieżności danych ma rację. Ustalenie go przed integracją jest najważniejszą decyzją całego projektu — bez tego dwa systemy zaczynają nadpisywać się nawzajem.
Opisz, co dziś najbardziej zajmuje ludziom czas
Odezwiemy się, żeby zrozumieć proces i powiedzieć wprost, co da się zautomatyzować, a co nie.
- Odzywamy się w ciągu 24h roboczych.
- Po rozmowie dostajesz zakres, termin i konkretną wycenę.
- Dostępy tylko do odczytu na czas analizy. Na życzenie NDA.
Pytania i odpowiedzi
Najczęstsze pytania o wdrożenia i integracje Baselinkera.